Koniec lata zbliża się wielkimi krokami, choć osobiście wypieram od siebie tę myśl i nadal widzę za oknem słońce chociaż nie jest już ono takie łaskawe jak było miesiąc temu. U mnie aktualnie dość stresujący czas, a bloga traktuję jako odskocznie i chwilę tylko dla siebie, dlatego każdy mój post pisany jest tylko wtedy kiedy naprawdę mam na to ochotę, wiem że takie posty czyta się najlepiej. Postanowiłam dziś, że napiszę posta o kosmetykach, które pokochałam tego lata, a o których nie miałam okazji jeszcze nigdzie wspomnieć. Przede wszystkim wielkie ukłony w stronę marki Dove. Zawsze będąc w drogerii unikałam produktów tej marki i naprawdę nie wiem dlaczego i bardzo tego żałuję. Od kiedy zaczęłam używać pianek do mycia, o których już na blogu wstawiłam odrębny wpis pomyślałam, że czemu nie spróbować czegoś innego. I tak oto mamy czterech ulubieńców Dove w wakacyjnej kosmetyczce. Przy czym główny nacisk kładę na balsam i krem do rąk. To naprawdę cudne, przepięknie pachnące kosmetyki robiące cuda ze skórą zarówno całego ciała jak i dłoni. Krem do rąk wskoczył od razu do mojej torebki i nie mogę się doczekać jesienno - zimowej pogody kiedy krem stanie się obowiązkiem pielęgnacyjnym i będę mogła go przetestować w bardziej ekstremalnych warunkach. Balsam bardzo ładnie i delikatnie podkreśla letnią opaleniznę, daje efekt nawilżonej, jędrnej skóry przy czym także szybko się wchłania. Dotąd na opaloną skórę nóg przed włożeniem np. krótkich spodenek czy sukienki nakładałam balsamy rozświetlające, które posiadają przeważnie dość dużo mieniących się drobinek, o ile z daleka wygląda to ładnie to przy dotykaniu skóry drobinki te zostają na dłoni, a później wiadomo :) na włosach, twarzy, ubraniu i tym sposobem świecę się jak kula dyskotekowa. Nie zawsze taki efekt jest przeze mnie pożądany, raczej rzadziej niż częściej. Balsam Dove daje efekt rozświetlenia ale nie posiada żadnych drobinek co zapewnia komfort użytkowania do tego pięknie pachnie, jest to zapach bardzo elegancki, przypomina mi zapach perfum ale nie jestem w stanie przypomnieć sobie jakich. Czy polecam ? Nie pisałabym o nim tak długo i z takimi emocjami, chociaż ich nie widzicie to musicie uwierzyć, gdyby nie był tego wart. Ostatnie już zdanie, tak żeby nie przedłużać. Wazelina marki Vaseline może i banał ale na przesuszone po lecie kolana :) i łokcie ideał. Naprawdę o te partie ciała też należy dbać i czasami zwykły balsam nie wystarcza :) polecam wypróbować.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz